Bryczesy i rajtroki skąpane były w deszczu

2015-10-26 12:00:00 (ost. akt: 2015-10-26 15:14:30)

Coroczne obchody święta patrona jeźdźców i myśliwych Św. Huberta w Stajni Mortęgi odbyły się w tym roku w sobotę 17 października. Główną i niezmienną tradycją tego święta był bieg Św. Huberta, czyli wyjazd w teren, który poprzedza gonitwy za lisem.

Bryczesy i rajtroki skąpane były w deszczu

Autor zdjęcia: osia Kaczmar/Zosia Radtke /Marlena Licznerska

W tym roku, by nie ograniczać uczestnictwa tylko dla najbardziej doświadczonych jeźdźców, zorganizowane zostały trzy gonitwy: Lis szukany, Gonitwa w kłusie oraz Gonitwa w galopie.
Grono miłośników jeździectwa w Stajni Mortęgi z roku na rok powiększa się, co sprawiło iż w tym roku łącznie do biegu oraz gonitw stanęło 31. jeźdźców. Większość z nich rozpoczynała swoją przygodę z tym pięknym sportem w ośrodku w Mortęgach.
Jeźdźcy wyruszyli w odświętnych strojach, białych bryczesach, koszulach oraz rajtrokach (marynarki jeździeckie) pomimo słotnej i jesiennej aury, bo pogoda dla jeźdźców jest tylko dobra lub bardzo dobra.
— Dobra kiedy pada, a bardzo dobra kiedy matka natura obdarowuje nas dniami bez deszczu — twierdzi jeździeckie grono.

Lis szukany skierowany był do najmłodszych oraz najmniej doświadczonych, chcących wziąć udział w Hubertusie. Jeźdźcy przemierzali wyznaczone obszary pastwiska w poszukiwaniu lisiej nory, w której skrył się „lis”. W tym roku najlepszym tropicielem lisiego ogona okazała się Zofia Bukowska.
W gonitwie, której głównym chodem był kłus, do rywalizacji stanęła głównie starsza młodzież, która przez ostatni rok doskonaliła swoje umiejętności jeździeckie w Stajni Mortęgi. Choć wszyscy jeźdźcy opanowali poruszanie się w galopie, obawa przed otwartą przestrzenią i charakterami koni sprawiły, że niektórzy postanowili wziąć udział w wolniejszej wersji gonitwy. W związku z podwyższonym wiekiem goniących i ze względu na bezpieczeństwo "lisa", którym zgodnie z tradycją miała być zeszłoroczna zwyciężczyni, Julia Rutkowska, podjęto decyzję, że zastąpi ją instruktorka Kinga Pajewska. Zmienniczka nie zdołała uciec "polującym" i została szybko scgwytana przez Monikę Rogożyńską.
Najbardziej widowiskowa gonitwa w galopie ze względu na trudne warunki podłoża stała pod znakiem zapytania. Jednak lis, w którego wcielił się instruktor Michał Kowalski, znalazł odpowiednie miejsce na galop. Aby utrudnić zadanie sobie, a ułatwić pozostałym jeźdźcom, uciekał na najwolniejszym koniu Civrilu. Ku ogólnemu zaskoczeniu Civril poczuł zew rywalizacji i obudził się w nim koń wyścigowy. Lis trzykrotnie uciekł do nory, a lisią kitę udało się zerwać Waldemarowi Kleinie, goniącym na swojej nowej klaczy Caoma.

Wszyscy doskonale bawili się w rodzinnej atmosferze, a tradycji stało się zadość.
— Zapraszamy wszystkich, pragnących oderwać się od obowiązków dnia codziennego, pracy, szkoły, miejskiego zgiełku oraz miłośników zwierząt i przyrody — oto propozycja Moniki Cymcyk ze Stajni Mortęgi. — Nasza propozycja spędzenia czasu w towarzystwie koni skierowana jest do młodych i starszych, rodzin z dziećmi, grup przyjaciół, dla każdego, kto lubi dobrą zabawę i chce nabrać pozytywnej energii, a przede wszystkim nauczyć się jazdy konnej.
Szersza fotorelacja z Hubertusa już wkrótce na naszych łamach.
Tagi:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB